Oto kilka propozycji przeredagowanego tytułu z zachowaniem sensu i zapewnieniem unikalności: 1. Pierwsza podróż tym pociągiem PKP. Niemiecka policja odezwała się po polsku 2. Przełomowy kurs PKP – niemiecka policja zwróciła się do pasażerów po polsku 3. Nowatorski przejazd PKP – po raz pierwszy usłyszałem polski od niemieckiej policji 4. Premierowa trasa pociągu PKP. Po polsku odezwała się niemiecka Polizei 5. Nietypowa podróż PKP: niemiecka policja przemówiła w naszym języku 6. PKP uruchomiło nowy pociąg – a niemiecka policja rozmawiała z pasażerami po polsku

Oto kilka propozycji przeredagowanego tytułu z zachowaniem sensu i zapewnieniem unikalności: 1. Pierwsza podróż tym pociągiem PKP. Niemiecka policja odezwała się po polsku 2. Przełomowy kurs PKP – niemiecka policja zwróciła się do pasażerów po polsku 3. Nowatorski przejazd PKP – po raz pierwszy usłyszałem polski od niemieckiej policji 4. Premierowa trasa pociągu PKP. Po polsku odezwała się niemiecka Polizei 5. Nietypowa podróż PKP: niemiecka policja przemówiła w naszym języku 6. PKP uruchomiło nowy pociąg – a niemiecka policja rozmawiała z pasażerami po polsku

„`html

Muszę przyznać się do pewnej wpadki: po raz pierwszy w życiu spóźniłem się na pociąg. Korki na ulicy Marszałkowskiej, a potem w Alejach Jerozolimskich były na tyle dotkliwe, że mimo podróży linią autobusową „520” z Gocławia na stację Warszawa Centralna, dotarłem tam dosłownie kilka sekund po odjeździe mojego Pendolino. Pozostało poczekać na kolejny pociąg do Krakowa, wykorzystując ten czas na dokończenie artykułu o kolejowych perypetiach w Bieszczadach, w pobliskiej restauracji.

Debiut połączenia do Niemiec

Ten nietypowy początek ma związek z głównym tematem tej relacji. W sobotę ruszyłem do Krakowa, by nazajutrz – 14 grudnia, o świcie – złapać na tamtejszym dworcu debiutujące połączenie IC/EC „Chełmoński” / „Saxonia”, kursujące do niemieckiego Lipska. Pociąg odjeżdżał o godzinie 5:56, co dla wielu jest porą nieprzyjazną. To jedna z kluczowych nowości w rozkładzie PKP planowanym na 2026 rok, choć wprowadzonym już w połowie grudnia 2025.

Alternatywą było połączenie IC „Śnieżka” z Warszawy o 5:28 z przesiadką we Wrocławiu, jednak zdecydowałem się na jazdę debiutem od pierwszej stacji bez ryzykownej, pięciominutowej przesiadki. Z plecakiem, torbą sportową i kubkiem kawy dotarłem na peron drugi w Krakowie Głównym, gdzie już na dwadzieścia minut przed odjazdem pojawiła się grupa pasażerów ciekawych połączenia. Tablica informacyjna po raz pierwszy wskazywała kierunek Leipzig Hbf. Jedna z oczekujących pasażerek spytała, czy tym pociągiem dojedzie do Wrocławia – zapewniłem, że oczywiście tak.

Mechanizm połączenia i udogodnienia dla pasażerów

Chwilę później na peronie pojawił się skład – pierwszy od lat pociąg relacji Polska–Lipsk. Co warto wyjaśnić: „Chełmoński”, kursujący zazwyczaj do Świnoujścia, w odcinku Kraków–Wrocław prowadzi wagony, które następnie przypinane są do „Saxonii” jadącej do Niemiec. Pasażerowie nie muszą wysiadać, a jedynie mogą wykorzystać półgodzinną przerwę we Wrocławiu na krótki spacer po peronie.

Korzystając z tej okazji oraz z faktu, że w wagonie restauracyjnym Wars były jeszcze wolne miejsca, wybrałem na śniadanie żurek – unikałem klasycznych dań rezerwowanych dla wtajemniczonych bywalców Warsu. Przez pierwszą godzinę miałem restauracyjny wagon wyłącznie dla siebie; dopiero po ósmej zaczęli pojawiać się kolejni pasażerowie.

Warunki i ceny podróży

Mój bilet na trasę z Krakowa do Lipska kupiłem 21 listopada za 120 złotych (bilet normalny, bez zniżek). Dla porównania – rezerwacja na ostatnią chwilę kosztowała już 236 zł, nawet dla podróży z Wrocławia, bez możliwości zwrotu opłaty. Ta różnica była zauważalna, choć tego dnia w wagonie podróżowałem sam, bez współpasażerów w przedziale.

Pociąg zapewniał zmodernizowane wagony z 1990 roku, wygodne fotele z gniazdkami elektrycznymi, wystarczającą ilość miejsca na nogi, a także panel do regulacji temperatury. Przy ustawieniu 25 stopni w odczuciu było nieco chłodniej, co prawdopodobnie wynikało z mojej wrażliwości na zimno.

Przekraczanie granicy i kontrola policji

Prawdziwą atrakcją było przekroczenie granicy polsko-niemieckiej trasą Węgliniec–Horka, nieużywaną przez pasażerskie pociągi od 2007 roku. Przed godziną 11 pociąg przejechał przez most nad Nysą Łużycką, a przekroczenie granicy potwierdziła automatyczna wiadomość SMS. W składzie podróżowało około 20 osób. W pewnym momencie mój przedział odwiedziła niemiecka policja. Funkcjonariusze, początkowo rozmawiając po niemiecku, płynnie przeszli na polski z wyraźnym akcentem i poprosili o dokument tożsamości. Wystarczył dowód osobisty, choć jako że byliśmy w strefie Schengen, nie wymagano paszportu.

Nowy rozdział dla PKP Intercity

Kontrole tego typu są już rutyną w regionach przygranicznych, stanowiąc odpowiedź na wzmożony ruch migracyjny. Tym razem skład „Saxonia” wywołał niemałe zainteresowanie wśród miłośników kolei – licznie ustawiali się oni wzdłuż całej nowej trasy po obu stronach granicy, by uwiecznić na zdjęciach pierwszy kurs. Niektórzy dla lepszego ujęcia wspinali się nawet na słupy czy ogrodzenia.

Szczególnej uwagi doczekała się też lokomotywa z okolicznościową grafiką – wizerunkiem Jana Sebastiana Bacha (urodzonego w Eisenach, zmarłego w Lipsku), wawelskim smokiem z Krakowa i dzwonem kojarzonym z Przemyślem. Lokomotywa pojawiła się we Wrocławiu, wzbudzając spore zainteresowanie.

  • Dwa bezpośrednie połączenia z Polski do Lipska: „Saxonia” i „Via Regia”
  • Oba pociągi rozpoczynają trasę we Wrocławiu, dołączając wagony z południowych miast Polski
  • Możliwość skorzystania z baru Wars i serwisu minibaru podczas podróży

Jak na pierwszy dzień, składy nie były wypełnione, lecz każda nowa linia kolejowa potrzebuje czasu na wypracowanie stałego potoku pasażerskiego. Patrząc w przyszłość, nie sposób jednoznacznie ocenić powodzenia tego połączenia. Pewne jest tylko jedno: kończąc podróż na stacji w Lipsku, miłośników kolei i świątecznej atmosfery z pewnością nie zabraknie.

„`